Szukaj

Blur Clth - jak założyć i ZABIĆ własną markę odzieżową

Aktualizacja: 19 gru 2019



Poniżej przeczytacie historię o młodzieńczej próbie spełnienia marzenia, które przez głupie błędy i niewiedzę poniosło porażkę. Głupi jest mądry po fakcie. Czyli trochę o tym co robić i czego nie robić - tworząc markę odzieżową.

Sięgam pamięcią do okresu gdy zaczynałem interesować się niszowymi, ulicznymi, wyróżniającymi się na tle innych, markami odzieżowymi. Były to czasy kiedy określenie „streetwear” nie definiowało się tak dobrze jak teraz. Markowe ciuchy z zachodu były u nas wąsko dostępne - jedną z przyczyn pozostawała pewnie niewielka świadomość konsumencka, a dystrybucje reprezentujące zachód nie działały tak prężnie i ekspansywnie. Były to czasy kiedy małe, polskie brandy odzieżowe miały się całkiem nieźle, stawiając na indywidualizm, nie podążając za tendencjami tak usilnie, jak obecnie. Rok 2010 - to czas kiedy po raz pierwszy pomyślałem, że moim marzeniem jest posiadanie własnej marki odzieżowej.



(...)spędzałem dziesiątki godzin w programach grafiki 2D od czasów gimnazjum. Zatracałem się w tworzeniu kolaży, bawiłem się przeróżnymi edycjami zdjęć, mówiąc inaczej: „manipulowaniem pikselami”


Skończyłem dopiero 18 lat, a już w głowie kwitł mi pomysł na własny biznes. Miałem niewielkie doświadczenie w programach graficznych - bo oprócz grania w Call of Duty, Battlefiedl’a i Tony’ego Hawka - spędzałem dziesiątki godzin w programach grafiki 2D od czasów gimnazjum. Zatracałem się w tworzeniu kolaży, bawiłem się przeróżnymi edycjami zdjęć, mówiąc inaczej: „manipulowaniem pikselami”. W międzyczasie zacząłem interesować się procesem pozyskiwania ubrań i wykonywania na nich nadruków.

Okazało się, że mojego kolegi ojciec [pozdrawiam Cię, Przemku] w niedalekiej przyszłości będzie w posiadaniu profesjonalnej drukarki w swojej agencji reklamowej. Plan był prosty: ja zajmuję się tworzeniem grafik, zaś Przemek ich drukiem na ubraniach. Niestety nie mogliśmy doczekać się drukarki i później farb do nadruków. Brak narzędzi produkcyjnych był pierwszą przeszkodą, zaś drugą był kierunek marki oraz jej nazwa.



Rok 2012. Nazwa nareszcie jest, jakiś kierunek obrany, a marzenie założenia własnej marki wciąż aktualne. Niestety nadal nie ma możliwości odpowiedniego druku u Przemka ojca. W ciągłym oczekiwaniu zapał spadał coraz bardziej, aż wygasł całkowicie. Wtedy poznałem Wojtka, organizatora festiwalu Baltic Games. Był to czas kiedy zacząłem pracę jako dodatkowy grafik przy organizacji owego festiwalu, a na co dzień stacjonowałem gdańskim skateshopie należącym do Wojtka. Mogłem się tam mocno doszlifować, rozwinąć dodatkowe pasje młodziutkiego fotografa i filmowca oraz najważniejsze - obyć ze światem street fashion zza kulis. Mając stałą pracę zbierałem kapitał, aby następnie ruszyć z własnym odzieżowym dzieckiem pod nazwą Blur Clothing. Dużym wsparciem był Wojtek, który stał się inwestorem przedsięwzięcia dając możliwości prawne, część kapitału, miejsce dystrybucji w sklepie oraz opcję reklamy marki na jego festiwalu. Ciężko o lepszy start!



Znalazłem miejsce na produkcje ciuchów, przygotowałem grafiki na nadruki, metki, naklejki, wizytówki, opakowania i zaprojektowałem stronę www. Zostało tylko czekać, aż przyjedzie gotowa kolekcja, która miała mieć premierę podczas festiwalu Baltic Games 2013. Niestety szwalnia miała miesięczne opóźnienie, przez co podczas planowanej premiery nie miałem ani jednego wzoru ubrań.

Jedynie co posiadałem, to papierowe naklejki, z którymi musiałem coś zrobić, aby wykorzystać w jakikolwiek sposób „czas antenowy” na festiwalu. Postanowiłem, że będę chodzić z megafonem wraz z moimi znajomymi, mówiąc o przesuniętej premierze Blur’a. Przyklejaliśmy naklejki na festiwalowiczów oraz robiliśmy im zdjęcia, które zostały później wrzucone na fanpage marki. Prosiliśmy ludzi o oznaczenie na zdjęciach siebie oraz swoich znajomych, co skutkowało ogromnym ruchem, który przełożył się na 600 polubień na fanpage’u. I to w ciągu 3 dni! Tym łatwym sposobem wzbudziliśmy zainteresowanie ludzi wyłącznie naklejkami, nie posiadając stoiska i ani jednego ubrania z kolekcji.





Koszt produkcji ubrań wyszedł znacznie większy niż zakładałem. Przez to nie miałem dodatkowego budżetu na reklamę, korzystałem zatem wyłącznie z siły ekspozycji w skateshopie i social mediów. Początkowo przyjęcie marki było bardzo obiecujące. Niestety po kilku miesiącach zostało jeszcze sporo ubrań na magazynie, których nie mogliśmy sprzedać w cenie regularnej. Wtedy też wyszło, które modele okazały się hitami sprzedażowymi, a których powinniśmy zamówić mniej, lub wcale. Pojawiła się też kwestia "świeżości towaru" - trwała raptem jedynie 2 miesiące. Klienci zaczęli nudzić się widząc ciągle tę samą kolekcję, oczekując kolejnej, nowszej odsłony.

Nic w życiu nie dzieje się bez sensu, nic nie dzieje się bezcelowo.

Niestety pierwsza kolekcja jeszcze nie zdążyła na siebie dobrze zarobić, a trzeba było ponownie inwestować. Projektowane przeze mnie wzory na kolejny sezon były znacznie ambitniejsze, przez co potrzebowałem znacznie większych budżetów finansowych, nawet 2-3 razy większych niż na samym starcie! Brak środków powodował, że promocja została prawie całkowicie wstrzymana. Szkoda było inwestować w posty na Facebook'u, a co gorsza wysyłać ubrania (dopiero raczkującym w Polsce) influencer'om. Zerowe działania promocyjne skutkowały redukcję cen, a następnie wyprzedaż towaru po cenach minimalnych. Zapał spadał, a z nim nadzieja. Nie było już szans na zarobienie na kolejną kolekcję. Z bólem serca musiałem zawiesić markę, a następnie ją zamknąć.

Głównie pokonały mnie finanse, brak doświadczenia promocyjnego i sprzedażowego. Chociaż chyba najbardziej pokonały mnie brak cierpliwości i za wysokie ambicje.





Porażki uczą, a ta mnie nauczyła bardzo wiele. m.in by szczegółowo przeanalizować błędne kroki i móc wyciągnąć wnioski na przyszłość. Wyszukałem ich na tyle dużo, ze w niektórych kwestiach śmiało mogę zabrać głos. Na pierwszy ogień leci banał - z perspektywy czasu, posiadając inne doświadczenie - w przypadku marki Blur postąpiłbym zupełnie inaczej zaczynając od kwestii produkcji po samą reklamę. Poniżej parę tipów, jak podszedłbym do tego biznesu, gdybym mógł cofnąć się w c z a s i e.





CO NALEŻY ZROBIĆ, ABY ZWIĘKSZYĆ SZANSĘ NA SUKCES?

[ wnioski oparte na przykładzie marki Blur ]





1. KONCEPT MARKI

Na samym początku trzeba przemyśleć markę, jej kierunek, cel. Dla kogo ją dedykujemy, jak sobie wyobrażamy jej istnienie? Na tym etapie możemy myśleć o nazwie, idei.


2. BIZNES PLAN

Kolejnym krokiem, już nieco technicznym niż wizjonerskim, jest szczegółowy Biznes Plan, bazujący na analizie rynku, jego nasycenia, wielkości konkurencji oraz możliwości dystrybucyjnych. Stworzenie planu otworzy szerszą perspektywę na to, czy nasz pomysł na markę ma jakąkolwiek szansę. Należy postawić na wyróżniki, które sprawią, że będziemy mogli zaoferować coś konkurencyjnego względem już istniejących firm.


3. BUDŻET

Zaplanować i zebrać środki dzieląc je na kapitał produkcyjny 55% oraz kapitał promocyjny 45%. W razie braku odpowiedniej ilości funduszy dobrze jest poszukać inwestora. Należy pamiętać, aby w rozpisywaniu wydatków stworzyć rezerwę budżetową na minimum +20% od pełnej kwoty kapitału produkcyjnego i promocyjnego. Nie ryzykujcie bez poduszki finansowej!


4. BRANDING

Stworzenie indywidualnego logo, brandingu marki oraz jej ewentualnego charakteru wizualno - graficznego. Czasem nazwa oraz logo jest w naszej głowie już na samym starcie pomysłu, innym razem jest koncept bez nazwy - można zlecić to studiom graficznym, które pomogą w wykreowaniu odpowiedniego brandingu firmy.


5. ROZEZNANIE PRODUKCYJNE

Posiadając koncept marki i zaprojektowaną kolekcję można zacząć szukać odpowiednich szwalni, drukarni, dostawców metek itd. Najlepiej znaleźć minimum 3 różne firmy, aby obiektywnie porównać je pod kątem najlepszej jakości oraz najlepszej dla nas ceny.


6. ZAMÓWIENIE PIERWSZYCH WZORÓW

Pozostaje przesłać projekty, rysunki techniczne i wszelkie potrzebne materiały do stworzenia kolekcji, aby firmy podwykonawcze mogły zacząć produkować wzory do akceptacji.


7. STRATEGIA MARKETINGOWA + WŁASNE "WHY"

Podczas oczekiwania na odszycie kolekcji, można już przygotowywać odpowiednią strategię marketingową na najbliższy rok. Reklama jest dźwignią handlu, więc będzie ona konieczna, aby skutecznie wprowadzić markę na rynek. Szczegółowe rozpisanie kampanii i innych akcji promocyjnych sprawi, że nie zaskoczymy się wielkością potrzebnego budżetu na te cele. Cytując słowa Simon'a Sinek'a:


Ludzie nie kupują tego co robisz, tylko dlaczego to robisz.

W ten sposób sukces odniosły takie marki jak Apple, Supreme czy Obey. Powyższe brandy postawiły na ideę, na własne "WHY", wierząc w to co robią tak bardzo, że poszły za nimi tłumy.


8. PRODUKCJA SESJI I FILMU

Po otrzymaniu akceptowalnych sampli należy jak najszybciej zlecić sesję zdjęciową. Posłuży ona do przygotowania pierwszych materiałów promocyjnych. Sesję najlepiej zrobić w dwóch odsłonach: wizerunkowej oraz lookbook'owej. Wizerunkowa posłuży do sprzedawania klimatu marki, a lookbook'owa do prezentacji produktu. Dodatkowym atutem będzie stworzenie krótkich filmów promocyjnych. W dobie instastories - to wręcz konieczność.





9. START PROMOCJI

Posiadając materiał zdjęciowo-filmowy, można zacząć przygotowywać zbiór grafik potrzebnych do uruchomienia kampanii. Jest to również czas, aby stworzyć stronę www oraz profile w social mediach.

Pierwszą kampanię można potraktować jako niedosłowną zapowiedź premiery kolekcji.


Przykład:

W przypadku marki Blur by nawiązać do jej nazwy, przygotowałbym ogromną ilość rozmytych zdjęć i grafik. Rozpocząłbym także współpracę z wybranymi influencer'ami, którzy mieliby za zadanie wrzucać swoje mocno rozmyte zdjęcia z małym dopiskiem zbliżającej się daty premiery kolekcji. Taka akcja ma na celu zaciekawić odbiorców, nadać odrobinę zaintrygowania nową marką na rynku. Pierwszym takim zabiegiem marketingowym, który utkwił mi w pamięci była kampania HEYAH mobile - która jako zapowiedź wykorzystała wyłącznie swój symbol "czerwonej łapki". Logo Heyah widać było wszędzie. Nikt nie wiedział o co chodzi, ale każdy o tym rozmawiał.


Warto także rozesłać gotowe sample influencerom, aby w dniu premiery opublikowali zdjęcia w naszych ubraniach. (Trzeba pamiętać, że nie każdy influencer jest godny współpracy i skuteczny w swoich zasięgach. Należy wybierać ich bardzo ostrożnie!)


10. ZAMÓWIENIE UBRAŃ

W miarę możliwości najlepiej zamówić małe ilości sztuk. Niektóre marki zamawiają nawet po 5-10 sztuk, aby zobaczyć zainteresowanie i dynamikę sprzedaży. SOLD-OUT cieszy dobrym odzewem wśród klientów ale także działa niesamowicie wizerunkowo. Często niedostępne staje się jeszcze bardziej pożądane. W razie bardzo szybkiej wyprzedaży i ciągłych zapytań warto wziąć pod uwagę:


11. RESTOCK – DOMÓWIENIE KOLEKCJI

Czyli dokonać domówienia wyprzedanych modeli w jak najkrótszym czasie. Mieć taką możliwość/ewentualność dogadaną z dostawcami produktów.


12. PROMOCJA – CIĄG DALSZY

Warto nieustannie analizować skuteczność wdrożonych kampanii oraz być otwartym na ewentualne zmiany w sposobie komunikacji. Po premierze, fajną opcją będzie nawiązanie współpracy z blogami o tematyce street fashion. Dobrze dobrane kanały do wywiadów i publikacji artykułów sponsorowanych mają wielką siłę. Dzięki możliwości podzielenia się swoim "WHY", łatwiej trafić oraz zyskać potencjalnych klientów.

W najbliższym czasie dobrą praktyką jest poszerzanie grona influencer'ów, aby zwiększać zasięgi kolekcji.


TIP: W trakcie oczekiwania na ewentualny re-stock kolekcji, ciekawym pomysłem jest stworzenie przedsprzedaży PRE-ORDER. Może pozwolić oszacować nam odpowiednie ilości zamówienia u szwalni.


13. PROJEKTOWANIE NASTĘPNEJ KOLEKCJI

Marka wystartowała na dobre i widzimy że się fajnie przyjmuje. Czy spoczywamy na laurach? Skądże! Dobrze już jest zacząć projektować kolejną kolekcję. Ponownie można zamówić bardzo małe ilości, aby mieć pewność czy wytypowało się odpowiednie projekty. Warto nie skupiać się na rozbudowanej liczbie modeli na początku. Często mniejsze, ale częściej pokazywane światu produkty, potrafią zrobić sporo szumu stale utrzymując zainteresowanie odbiorców.





PODSUMOWANIE


Trzeba pamiętać, że każde potknięcie to lekcja, a każda lekcja to bycie w jakimś stopniu mądrzejszym. Dostajesz bezcenną wartość, którą można wykorzystać w innym celu.

W moim przypadku porażka Blur Clothing była jednocześnie iskrą zapalną do wielu nowych inicjatyw. Kolejne działania (o których pewnie rozwinę temat w późniejszych postach) skutkowały większą szansą na odniesienie sukcesu, gdy skupiłem się na powyższych błędach i napotkanych problemach.

Jeśli miałbym wskazać 2 najważniejsze obszary fuckup'owe (istotne zarówno w świecie mody jak i w każdej innej dziedzinie) to marketing oraz solidny biznesplan. Brak biznesplanu sprawił, że byłem nijak przygotowany na całe przedsięwzięcie - na nagłe i duże koszta, a w efekcie wydanych pieniędzy, nie miałem funduszy na trafianie do ludzi z reklamą moich produktów. Taki efekt łańcuchowy skutkować mógł jedynie - niesprzedażą i zabiciem biznesu.


Spełniłem swoje małe marzenie, które brzmiało „chcę mieć własną markę odzieżową”. Może to był błąd. Może powinno brzmieć „chcę mieć i utrzymywać się z własnej marki odzieżowej”?



ps. na optymistyczne zakończenie dodam, że moja przygoda z projektowaniem ubrań wciąż trwa, ponieważ od 2015 roku jestem projektantem w jednej z olbrzymich firm odzieżowych w Polsce. Moda towarzyszy mi również na innych płaszczyznach, takich jak: fotografia, filmowanie czy organizacja eventów.



317 wyświetlenia1 komentarz
A może tak newsletter? 

© 2019 by Patryk Rzepa